USS Phoenix
Logo
« 04-01-2010NAUKA 
Mav Szybciej niż światło… tylko w wyobraźni?

Praktycznie wszystkie produkcje s-f, których akcja dzieje się w kosmosie, posiadają okręty podróżujące z olbrzymią prędkością. Najpopularniejszy napęd to ten ze Star Treka czyli słynny Warp. Może wiąże się to z tym, że wydaje się mieć realne podłożę. Posiada spójną teorie, która go urealnia, ale czy na pewno? Niestety wszystko łącznie z tą „teorią” napędu nadświetlnego wskazują, że podróż wielokrotnie szybsza od światła jest niemożliwa… ale po kolei.

Gdzie oni są? Gdzie oni byli?


Teorie napędu Warp z jego straszną dziurą zostawię na koniec, teraz trochę przemyśleń teoretyczno-logicznych. Nasza galaktyka zwiera około 400 miliardów gwiazd. Wokół wielu z nich krążą oczywiście planety, niektóre z nich mogą teoretycznie podtrzymać życie jak nasza, bo dlaczego nie? Zatem..ile? Naukowcy wyliczyli dość ostrożnie prawdopodobieństwo takiego stanu rzeczy jak w naszym układzie słonecznym, czyli – podobna moc oddziaływania słońca, obecność dużego brata jak nasz Jowisz zbierającego na siebie komety i inne draństwa itd. To tylko wyliczenia jednak wynikało z nich, że takich planet jak ziemia może być tysiące. To nie przesada przy setkach miliardów gwiazd. Jednak ewolucja inteligentnych form życia to inna para kaloszy. Załóżmy łagodnie, że w naszej galaktyce techniczny rozwój osiągnęło kilka cywilizacji, to dużo na naszą galaktykę? Wiem, że to tylko teoria, ale do czego zmierzam. Otóż, jeśli technologia podróży szybszych niż światło jest możliwa to jest to tylko kolejny szczebel rozwoju technicznej cywilizacji jak odkrycie elektryczność czy stworzenie bomby atomowej. Tak, więc przynajmniej kilka obcych forma życia, jeśli takowe istnieją powinno do niej dojść tak? Dodajmy do tego czas. Ziemia ma 4 miliardy lat, a nasza galaktyka kilkadziesiąt. Nie jest powiedziane, że inne cywilizacje osiągną wiedze techniczną w podobnym czasie, co my. Na innej planecie podobny rozwój techniczny do naszego mógł mieć miejsce miliard lat temu. Ludzie przez sto lat osiągnęli niesamowity postęp, aż strach pomyśleć, co będzie za kolejne sto, tysiąc lat. Tak, więc w tylu miliardach lat możliwości rozwoju tej technologii na innych planetach przez inne rozumne istoty pozwala stwierdzić, że niejedna obca rasa czy jest czy już jej niema powinna ją osiągnąć. W takim razie gdzie oni są? Albo jeszcze lepiej gdzie są po nich ślady.

Wymarli?


Powiedzmy, że jakaś cywilizacja nasz obserwowała, ale z jakiś przyczyn wymarła, uległa zagładzie. Czy w takim razie posprzątali po sobie? Wokół ziemi powinny istnieć ich satelity, które obserwowały kiedyś naszą zacofaną planetę. Może jakieś obserwatoria, bazy na księżycu? Posprzątali? Tymczasem nie ma nic, pusto. To trochę dziwne. Można powiedzieć, że nasza technologia niewykryta takich instalacji gdzieś w układzie, ale dlaczego mieli by je instalować tak daleko? Dlaczego nie na marsie? Idealne miejsce. Tymczasem niema śladu tak jak by tu nigdy nikogo niebyło lub był tu tylko przelotem. Można powiedzieć, że teraz nas obserwują i robią to po cichu. Jeśli tylko jedna obca nacja taki napęd posiadająca, to można jeszcze to przyjąć. Problem pojawiłby się gdyby była jeszcze jedna lub kilka, dlaczego?

Nie rozumiem, nie chce zrozumieć, wolę inaczej, odczepcie się, chcą wojny…


W Star Treku wszystko jest piękne. Wszyscy mogą jeść i pić to samo (o seksie ciężko nawet wspomnieć). Gestykulują, wyrażają emocje w ten sam sposób. Różnią się w zasadzie pewnymi cechami charakteru, jedni są bardziej uparci drudzy honorowi itd. Bariery językowe nie istnieją, a różnice kulturowe mają rozmiar nie większy niż te między nacjami na ziemi. To mało prawdopodobne w prawdziwym świecie. Sama bariera językowa może być straszną przeszkodą w porozumieniu się dwóch obcych cywilizacji. Daleko nie trzeba szukać. Wejśmy takie delfiny z naszej ukochanej planetyi. To podobno bardzo inteligentne stworzenia. Posiadają swój język, może nie jest zbyt skomplikowany, ale to teoretycznie powinno nam ułatwić ich zrozumienie. Tymczasem nie potrafimy ich zrozumieć. Obca rasa w ogóle może nie używać wyrazów w komunikowaniu się. Może kontaktują się piskami z różną częstotliwością. Każdy przedział Hz może oznaczać, co innego. Nie znaczy to, że 20hz będzie znaczyło „tak” a 25hz „nie” tylko jakoś emocje w połączeniu kombinacyjnym z innym częstotliwościami dadzą całą myśl, jednak nieskładającą się ze zdań jak w naszym języku. Możemy się w ogóle nie dogadać, bo będziemy zupełnie inaczej rozumować, ale, do czego zmierzam.

Galaktyczna rada planet? Zostawić Ziemię?


Jeśli kilka cywilizacji technicznych posiada takowy napęd na pewno się spotkają. Znaleźliby zapewne także ziemie. Czy wszyscy tak ładnie by się dogadaliby aby obserwować nas potajemnie? Niektórzy mogą mieć charakter cichego obserwatora, a inni uważaliby np., że koniecznie trzeba się z nami skontaktować. Wychodzi konflikt interesów. Mogą mieć problem żeby dogadać się między sobą o jakiś wojnach nie wspominając. W tym całym kotle tym większym ile obcych ras by w nim było jest gdzieś Ziemia, ale wszyscy tak ładnie by się nam nie pokazali? Wydaję mi się, że raczej by to tak nie wyszło. Większe prawdopodobieństwo jest takie, że coś by tu nas odwiedziło. Chociażby jakaś sonda czy coś, którą nasi opiekunowie (zakładając, że ktoś nas sobie przywłaszczył i pilnuje) nie wyłapał. Wydaję się, że byłby zbyt duży bałagan żeby nas tak zostawić. Wiem, że jest opcja, że obserwują nas po cichu lub tam nikogo nie ma, ale to także tylko jedna z teorii.

Sami jesteśmy?


Jest smutna teoria, która głosi, że jesteśmy po prostu sami we wszechświecie lub na innych planetach są zbyt prymitywne organizmy. Jest jednak także możliwość, że są tam gdzieś inteligentne formy życia mniej lub bardziej rozwinięte technicznie, ale wszystkie bredzą jak mucha w smole w swoich układach, które już są tak jak dla nas olbrzymią przeszkodą odległościową. Mogli wysłać tysiące Voyagerów jak my, ale ogrom kosmosu w połączeniu z mozolną prędkością jest dość okrutny. Jakaś sonda mogła lecieć koło nas 200 lat temu i już po niej. Teraz też gdzieś może być, ale za daleko. Jakaś może leci w naszą strone, ale dotrze za 100 tysięcy lat? Jeśli Voyager ku wielkiemu szczęściu, przypadkowi leci gdzieś w dobrym kierunku ku spotkaniu, to możliwe, że zanim tam dotrze to już nikogo tam nie zastanie. Jest jednak naukowa teoria takiego napędu. No właśnie problem polega na tym, że nie ma w niej najważniejszej rzeczy…

Kreski, zaginanie kartki, wszystko fajne, ale…


No właśnie. Zapewne większość z was widziała takie numery z zaginaniem karteczki przez naukowca symbolizującej zaginanie czasoprzestrzeni, która daje możliwość niesamowicie szybkich podróży kosmicznych. Zaginamy czasoprzestrzeń wokół statku, a bańka w której znajduję się statek chroni go przed zmianami czasoprzestrzeni, tam jest normalnie. Przed statkiem kurczymy czasoprzestrzeń, a za rozszerzamy jak głosi bodajże jedna z nowszych teorii, ale nie będę się rozpisywał są lektury, które to ładnie tłumaczą, to nie o to chodzi. Wiemy, więc jak podróżować, pozostaje źródło energii. Nie jest to jakiś problem tzn. możliwe, że nigdy nie zbudujemy takich źródeł energii jednak wszytko wiadomo po prostu trzeba silnego źródła energii to nie przyprawia o niezarozumiały ból głowy. Problem w tym że w tych teoriach nie ma nawet cienia pomysły, skrawka teorii jak zagiąć tą czasoprzestrzeń… czym zatem jest ta teoria? Powiedzmy, że mamy reaktor antymaterii, który daje ogromną moc potrzebną do zakrzywienia, ale co z nią zrobić? Wygenerować silne pole elektromagnetyczne o odpowiedniej częstotliwości? Jakiś promień lasera? Stworzyć pole neutrin? Wygenerować silne pole fotonów? Co? No właśnie nikt nie ma pojęcia, a to przecież najważniejsze. Fajnie narysować kratki na kartce symbolizujące czasoprzestrzeń, którą wymyślili naukowcy i zagiąć dwa punkty, tak można podróżować, ale jak to zrobić? Czy jest to możliwe? Oni nie mają zielonego pojęcia, co może zakrzywić czasoprzestrzeń. Najważniejsza rzecz w teorii napędu nadświetlnego nie istnieje.

Podsumowując…. Wiem…


Wiem, że to głównie teoryzowanie, ale wiele rzeczy związanych z kosmosem to teorie, przemyślenia logiczne poparte tym, co już wiemy. Po prostu według mnie więcej rzeczy wskazuje, że napęd nadświetlny jest nie możliwy lub może bardziej, że nikt go nie ma lub nie miał. Napisałem na początku 400 miliardów gwiazd, ale dlatego, że z rozsądku ograniczyłem się tylko do naszej galaktyki i prędkości, która pozwala na poruszanie się swobodne tylko po niej. Jednak nasza galaktyka znajduję się w gromadzie ok. 35 galaktyk. Z kolei nasza gromada znajduję się w gromadzie innych gromad galaktyk, co daje niezliczoną wręcz ilość gwiazd i miejsc gdzie może rozwijać się inteligentne życie już nawet miliardy lat. Tak więc napęd miedzy galaktyczne prawie na pewno nie jest możliwy bo na pewno niejedni by nas odwiedzili:)

Autor: Mav

komentarze [17]


© Copyright 2001-2009 by USS Phoenix Team.   Dołącz sidebar Mozilli.   Konfiguruj wygląd.
Część materiałów na tej stronie pochodzi z oryginalnego serwisu USS Solaris za wiedzą i zgodą autorów.
Star Trek, Star Trek The Next Generation, Deep Space Nine, Voyager oraz Enterprise to zastrzeżone znaki towarowe Paramount Pictures.

Pobierz Firefoksa!